wtorek, grudnia 09, 2014
...
"..." To moje ulubione sprostowanie, od kilku tygodni mam wrażenie że on skradł mi serce, i powoli zaczyna niszczyć. A ja czuje jak on ucieka, oddala od mnie. Tracę siebie i jego, a do mojego umysłu wracają demony, duchy. Najgorsze myśli. Znów czuje się jak nikt. Oszukana. Zraniona. Czemu mnie to boli, skoro powinnam się tego spodziewać, a co najlepsze to być przyzwyczajona. A ja cierpię, płaczę co noc. Szlocham i zasypiam, budzę się z głupią nadzieje że ten dzień będzie inny, a jest gorzej. Cisza, zero SMS, wiadomości na FB. Nic. Zero. Tylko jedno zdanie, moje. Jedno w odpowiedzi, coś mojego na dokładkę. I znów jego brak odpowiedzi, co o tym myśleć, co robić?? Kogo się radzić, mowie przyjaciółce, ona nie wie, jak pomóc. Mówię sobie różne rozwiązania, a łzy same płyną. Dlaczego??? Boli jak cholera, skoro niby kocha, dlaczego się nie odzywa skoro mu zależy. Dlaczego tak jest skoro mu sie podobam. Chce wolność, przestrzeni czy może szuka kogoś lepszego, albo już mnie gdzieś zdradza?? Pytam, mówi że gadam głupoty, ale nic wiecej z tym nie robi. Dlaczego oni są tacy. Faceci mówcie co wam w głowie siedzi. !!!!!!!!!!!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)