poniedziałek, lipca 28, 2014

?????

Zawirowanie w głowie, zmęczenie uderza z zdwojoną siłą. A nawet nie mogłam się przytulic do kochanej przyjaciółki, która jest w Włoszech, na wakacyjnej podróży, ani pożegnać, ani życzyć miłej zabawy. Jedynie co przez telefon. Czy to z mojej strony fer??? Mam wyrzuty sumienia.

piątek, lipca 25, 2014

Cos......

Coś nowego, coś strasznego....
Tak nowe, ale nie straszne, aż tak bardzo. Plusem jest to że jutrzejszy dzień to wielka impreza, w rodzinie mojego ukochanego. Na której ja też będę. Obym nie przyniosła wstydu. Sobie, a tym bardziej jemu. Teraz z każdym dniem, mam wrażenie że banka mydlana pęknie. Że to tylko moje głupie złudzenie. Że marze na jawie, że coś się zmienia i spełnia. Ale co dalej, jak pęknie, albo jak nie pęknie. Jutro się okaże, jak to jest, czy jestem warta zachodu, czy też uciekać jak najdalej bo jestem beznadziejna.

czwartek, lipca 24, 2014

Brak....

Brak mi dziś przytulenia. Ale brak też siły, nie ma jej wyparowała, nastrój pozytywny jest. Ale brak siły w organizmie na realizowanie planów. Na spędzanie czasu z kochanymi przyjaciółkami. Głowę rozpierdziela mi jedna wielka nadmuchana banka która rośnie i rośnie, nic nie jest w stanie jej z tego usunąć.  Żadna tabletka. Żadna chwila relaksu, nawet sen nie pomaga. Ale mam nadzieje że jutro będzie lepiej.

niedziela, lipca 20, 2014

Zwariowany weeknd

To co się działo, jest magią. Festiwal w Nysie bije na głowę inne koncerty które odbywały się w ten weekend, to moje osobiste wrażenia. Bawiłam się dobrze, a najlepiej na zespole "BETHEL" oni maja energie w sobie. Brakowało mi jedynie do pełni szczęścia mojego kochanego niebieskookiego skarb. Ale był ze mną w sercu.
" Moje życie z tobą to jest wielki raj" - Bethel

Pamiętaj skarbie.

poniedziałek, lipca 14, 2014

Dzień dobry, mam na imię łatwa gąbka ...

Hej, jestem gąbka, a na dodatek łatwa. Chłonę wszystko. Każdy krzyk, słowo, pomogę wam się odbić od złego nastroju. Jak szukacie powodu dla którego możecie sobie na duszy ulżyć, to walcie do mnie.

wtorek, lipca 08, 2014

Problem???

Nie mówiłam tego, ale co miesiąc lub co dwa jest ten sam problem. Jak zbliża się wypłata to w mojej rodzinie jest wariacja. Jedna osoba która niby kocha mnie, ma banie w głowie, stres lub coś innego. Sama nie wiem, szuka powodu do krzyku. Darcia się. Kłótnia to najlepsze co ja pociesza w duchu, oraz w głowie. Krzykiem narzuca swoje zdanie, wymyśla historie niestworzone,  bajeczki które nie miały zdarzenia. A mnie za to obwinia, mi się obrywa.

Pierwszy post powinien wyglądać
Witajcie, jestem kozłem ofiarnym, jak chcecie się wykrzyczeć walcie do mnie. Bo ten człowieczek ma specjalnie zaprogramowane uczucia aby wam ulżyło. Lub prywatny człowiek co wysłucha i wcieli się w osobę którą chcecie zrównać z ziemią.

Jak?? Mam to wszystko pookładać skoro nie chcą abym to zrobiła, nawet pomocy. A potem mi się obrywa. Ale za co że próbuję, a ktoś nie chce abym pomagała. Każda dobra moja reakcja, zdanie czy czyn jest powodowany że nie mam ochoty więcej robić danej rzeczy. Jak ma mi się chcieć jak jestem dołowana że nie potrawie że nie umiem, to co robię jest do niczego. A ja sama i cała jestem do niczego. Nie chce i nie mogę całymi dniami tego słuchać wiec nie robię nic, bo mam dość słuchania obelg.
Dziwie się że od dłuższego czasu nie robię wielu rzeczy które robię od niedawna, bo moja samoocena jest jak ser z wieloma dziurami, jest nie do załatania. Ani się nie zarośnie, zawsze będzie dziurawa. Inym serem tego nie zapchasz, Ani nie uszczelnisz, jedynie możesz zapomnieć. Mam dla kogo się strojc, dbac o siebie, leczyć swoje problemy. Ale po co???
Skoro i tak nikt tego nie doceni.

środa, lipca 02, 2014

Czy tylko ja....???

Czy są na świecie takie momenty które mają nas czegoś uczyć???
A może są chwile ????
Co i jak robimy źle, a może dobrze. Jeżeli mamy coś do powiedzenia, nie mówimy bo się wstydzimy. A jak mówimy biorą nas za idiotów i zaczynamy żałować słów wypowiedzianych. A co jeśli przez ten żal zaczynamy ranić samych siebie, tylko dlatego by pokazać sobie i poczuć w sobie że jednak jest dobrze. A nasze czyny nie odpowiadają innym, a osoby które nas kochają nie chce abyśmy się tak krzywdzili, a my wbrew sobie i innych to robimy. Bo to pomaga. To sprawia że nawet najgorsza chwila i najgłupsze słowa wypowiedziane przestają się liczyć, zostaje ulga, i ból, jednocześnie że złamana obietnica. A na koniec przychodź strach że po złożeniu obietnicy i tak jej nie dotrzymaliśmy, a to jest gorszę, bo w głowie rodzi się jedynie myśl która kszyczy że osoba którą kochamy odejdzie ze względu na to co zrobiliśmy.